<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>PrzyFiliżance.pl - Magazyn Dobrego Smaku &#187; legendy</title>
	<atom:link href="http://www.przyfilizance.pl/tag/legendy/feed" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://www.przyfilizance.pl</link>
	<description>Magazyn Dobrego Smaku</description>
	<lastBuildDate>Wed, 30 Nov 2011 11:59:16 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.0.1</generator>
		<item>
		<title>Przeźroczysty brzuch Sheng Nuna… czyli skąd ta herbata?</title>
		<link>http://www.przyfilizance.pl/historia/przezroczysty-brzuch-sheng-nuna%e2%80%a6-czyli-skad-ta-herbata.html</link>
		<comments>http://www.przyfilizance.pl/historia/przezroczysty-brzuch-sheng-nuna%e2%80%a6-czyli-skad-ta-herbata.html#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 12 Mar 2010 13:11:48 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Kamil Całus</dc:creator>
				<category><![CDATA[historia]]></category>
		<category><![CDATA[herbata]]></category>
		<category><![CDATA[Historia]]></category>
		<category><![CDATA[legenda]]></category>
		<category><![CDATA[legendy]]></category>
		<category><![CDATA[sheng nun]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://przyfilizance.pl/?p=132</guid>
		<description><![CDATA[Historykom i archeologom nie nastręcza problemu odgadnięcie przybliżonego choćby czasu, w którym powstały piramidy czy najstarsze na naszej planecie malowidła. Tym bardziej dziwi fakt, że historia napoju, który ludzkości towarzyszy niemal od zawsze, ginie w mrokach odległych tysiącleci, do dziś pozostając tajemnicą. Jedyne co uznawać przywykliśmy za pewnik to ojczyzna herbacianego naparu. Wszystkie drogi przecierane [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignnone size-full wp-image-411" title="brzuchszen" src="http://www.przyfilizance.pl/wp-content/uploads/2010/03/brzuchszen.jpg" alt="" width="300" height="200" />Historykom i archeologom nie nastręcza problemu odgadnięcie przybliżonego choćby czasu, w którym powstały piramidy czy najstarsze na naszej planecie malowidła. Tym bardziej dziwi fakt, że historia napoju, który ludzkości towarzyszy niemal od zawsze, ginie w mrokach odległych tysiącleci, do dziś pozostając tajemnicą.<span id="more-132"></span></p>
<p style="text-align: justify;">Jedyne co uznawać przywykliśmy za pewnik to ojczyzna herbacianego naparu. Wszystkie drogi przecierane przez badaczy tematyki związanej z tym napojem prowadzą bowiem do Chin, choć i ten fakt pozostaje przypuszczeniem. Dla spokoju ducha i na potrzeby kolejnych akapitów, przyjmijmy jednak, że było tak w istocie.</p>
<p style="text-align: justify;">Istnieją dziesiątki legend opiewających odkrycie wspaniałego smaku i właściwości herbacianych liści. Każdej z nich zarzucić można niedokładność, nierzeczywistość czy wręcz nieprawdę. Mimo to ich bajeczny charakter i oryginalność do dziś zachwyca niezliczone rzesze miłośników herbaty na całym świecie. Zresztą… Czy można stosować chłodne zasady nauk historycznych wobec napoju, którego historia zdaje się nie mieć początku?</p>
<p style="text-align: justify;">Jeśli coś, jak ogień czy woda, obecne jest w dziejach cywilizacji od zawsze, to źródła pochodzenia takich przedmiotów i zjawisk mogą być tylko boskie. W ten właśnie sposób tłumaczyli sobie odkrycie herbaty mieszkańcy starożytnego Cesarstwa Chińskiego. Jedna z najpiękniejszych legend opowiada historię boskiego zielarza – Sheng Nuna. Kim był ów żyjący przed pięcioma tysiącami lat człowiek? Jedni mawiają, że zesłany został przez bogów. Inni wierzą, że sam musiał być jednym z bóstw, które niczym mityczny Prometeusz zeszło na ziemię, by dać ludziom podarunek, który wnieść miał radość i przywracać zdrowie w trudnym, człowieczym życiu.</p>
<p style="text-align: justify;">Na co dzień niewiele odróżniało Szenga od innych ludzi. Żył między chłopstwem, zajmując się badaniem ziół i traw, a przede wszystkim analizowaniem ich zdrowotnych właściwości. W tym właśnie tkwiła niezwykłość owego niepozornego, niskiego jegomościa o bujnych siwych włosach i bystrym, lecz łagodnym spojrzeniu. Zielarz próbował różnych kombinacji ziół na sobie, a efekt ich działania można było natychmiast zauważyć dzięki jego… przeźroczystemu brzuchowi (sic!).</p>
<p style="text-align: justify;">Jak chce legenda, Nung w poszukiwaniu nowych leczniczych roślin wyruszył w drogę. Górzyste trakty i niezwykły tamtego lata żar zmęczyły niemłodego już zielarza. Podróżnik oparł się o rosnące nieopodal drzewo i dysząc ciężko skrył rozgrzaną głowę w cieniu gęstego listowia. Opuścił wzrok i niemal natychmiast dostrzegł kątem oka mały liść zerwany zapewne przez górski wiatr z rozłożystych gałęzi. Nung pochylił się by go podnieść i natychmiast uświadomił sobie, że przecież to właśnie brak wiatru, czy choćby lekkiego ruchu powietrza, sprawił, że upał doskwierał mu tak niemiłosiernie. Zdrowy, soczyście zielony liść spadł jednak sam, mimo że jesień nadejść miała dopiero za kilka miesięcy.</p>
<p style="text-align: justify;">Zielarz uznał to za wyraźny boski znak. Podniósł listek, ujął go w dłoń i zaczął przyglądać mu się dokładnie. Pełny, mocny kolor przypadł mu do gustu. Gdy Nung zacisnął dłoń z wnętrza rośliny wypłynęły naturalne, oleiste soki. Mędrzec uniósł pomięty liść i powąchał go. Mocny, nadzwyczaj silny zapach o nieznanym mu wcześniej charakterze uderzył mu do głowy. Doświadczenie podpowiadało jedno – ta roślina pomoże mu w walce z upałem, przywróci siłę ducha i pozwoli ruszyć w dalszą drogę. Tak też się stało, a z pomocą swego niezwykłego brzucha, Sheng odkrył również, że napar przygotowany z napotkanych liści może stanowić antidotum na wiele trujących ziół, o które nie trudno było w ówczesnym Cesarstwie.</p>
<p style="text-align: justify;">Tak widzą początki herbacianej historii najstarsze Chińskie kroniki. Wedle tych samych źródeł, nowy napar potrzebował wielu wieków by na dobre zadomowić się w kulturze Państwa Środka. Tym nie mniej, gdy herbata odniosła już sukces na cesarskim dworze i coraz częściej gościła również pod wiejskimi strzechami, dokonał się ostatni akt, który na stałe połączył ją nierozerwalnym związkiem z azjatycką ojczyzną.</p>
<p style="text-align: justify;">Stało się to w czasie, gdy za wielkim murem niepodzielnie panowania dynastia Tan. Pierwszy w historii badacz herbaty, Lu Jun, zakończył właśnie pisanie traktatu zwanego „Cha Tzin” czyli „Herbaciany Kanon”. Obwołany potem Herbacianym Bóstwem autor, zawarł w swej książce szczegółowy opis procesu przygotowania i obróbki herbacianych liści, gatunki oraz regiony kraju w których dokonuje się ich uprawy, metody badania jakości listowia oraz wody w której przygotowuje się napar. Rzecz jasna, dokonał również dokładnego opisy sposobów zaparzania i podawania gotowego napoju.</p>
<p style="text-align: justify;">Zaszczytom i pochwałom nie było końca. Cesarz, przeczytawszy dzieło, dołożył zaś wszelkich starań by herbaciany wywar stał się elementem dworskiej etykiety i urzędniczej pracy (co, szerze powiedziawszy, znamy chyba w tym wariancie do dnia dzisiejszego…). Herbata ostatecznie zapanowała w tej części świata.</p>
<p style="text-align: justify;">Utrzymywany w odizolowanym Cesarstwie przepis przez wiele lat pozostawał ukryty za wielkim murem. Nic dziwnego więc, że pierwsze zagraniczne podróżne herbacianego suszu wiodły przez morze do nieodległej Japonii. Niewielkie ilości przygotowanych do parzenia liści przywędrowały tam w kieszeniach sukni misjonarzy buddyjskich, którzy w dziewiątym wieku dotarli do brzegów Kraju Kwitnącej Wiśni. Ironia losu sprawiła, że nie wszystkich udało się przekonać do nowej, egzotycznej religii. Dużo więcej „wyznawców” zdobyła właśnie herbata, którą Japończycy już trzy wieki później uprawiali na masową skalę we własnych odmianach.</p>
<p style="text-align: justify;">A Europa? Tu herbata przyjęła taktykę okrążenia. Przez syberyjskie stepy i górskie pasma, na grzbietach mułów, osłów i koni, ciągnęły niekończące się karawany przemierzające Jedwabny Szkak. Już w 1547 roku kozacy, którzy na rozkaz cara zajmowali się podbijaniem syberyjskich ludów, złożyli u stóp swego władcy beczkę pachnącego suszu, otrzymaną (lub zrabowaną) od jednego z chińskich kupców. Z drugiej strony Europy, około pół wieku później, pierwsze transporty herbaty dotarły do amsterdamskiego portu.</p>
<p style="text-align: justify;">Nasz kraj znalazł się więc w swoistym herbacianym potrzasku, który sprawił, że nowy napój dość późno przebił się do naszej świadomości. O tym wspominałem już jednak wcześniej opowiadając historię pochodzenia oryginalnej, bo przecież polskiej, nazwy „Herbata”.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.przyfilizance.pl/historia/przezroczysty-brzuch-sheng-nuna%e2%80%a6-czyli-skad-ta-herbata.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Legendarny napój</title>
		<link>http://www.przyfilizance.pl/historia/legendarny-napoj.html</link>
		<comments>http://www.przyfilizance.pl/historia/legendarny-napoj.html#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 29 Aug 2009 12:57:44 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Kamil Całus</dc:creator>
				<category><![CDATA[historia]]></category>
		<category><![CDATA[herbata]]></category>
		<category><![CDATA[Historia]]></category>
		<category><![CDATA[legendy]]></category>
		<category><![CDATA[mity]]></category>
		<category><![CDATA[podania]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://przyfilizance.pl/?p=41</guid>
		<description><![CDATA[Historia naparów i ich powstawania to najczęściej ciąg niebywałych przypadków, dzięki którym dziś możemy cieszyć się szalonym bogactwem odmian, smaków i właściwości. Możemy także podziwiać niezwykłe mity i podania, które zrodziły się by opisać narodziny tak ważnego dla ludzkości napoju. Dla odmiany zaczniemy od kawy, której pobudzające właściwości odkrył, jak chce legenda, pewien pasterz. Zauważył [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignnone size-full wp-image-442" title="mitycznynapoj" src="http://www.przyfilizance.pl/wp-content/uploads/2009/08/mitycznynapoj.jpg" alt="" width="300" height="200" />Historia naparów i ich powstawania to najczęściej ciąg niebywałych przypadków, dzięki którym dziś możemy cieszyć się szalonym bogactwem odmian, smaków i właściwości. Możemy także podziwiać niezwykłe mity i podania, które zrodziły się by opisać narodziny tak ważnego dla ludzkości napoju.<span id="more-41"></span></p>
<p style="text-align: justify;">Dla odmiany zaczniemy od kawy, której pobudzające właściwości odkrył, jak chce legenda, pewien pasterz. Zauważył on, że jego owce wyjątkowo upodobały sobie liście i owoce krzewów porastające skaliste zbocza gór na których pasły się jego stada. Zadziwiała go niezwykła szybkość i zwinność z jaką poruszały się zwierzęta uraczone tą tajemniczą rośliną. Sam również postanowił spróbować. Tak odkryto kawę. Naprawde niezwykłe historie odnajdziemy jednak w tych kulturach które kwitły w cieniu herbacianych drzew i krzewów.</p>
<p style="text-align: justify;">Hindusi od wieków przekazują sobie opowieść, która nie tylko tłumaczy pochodzenie herbaty ale czyni ją również napojem mistycznym. Powiada się, że żyjący przed setkami lat fakir imieniem Dżarma postanowił poświęcić się siedmioletnim medytacjom, odmawiając sobie jednocześnie snu. Nie było to jednak zadaniem łatwym i mimo szczerej wiary i żarliwego zapału siły coraz wyraźniej opuszczały świętego męża. Niemal zasypiając rozpaczliwie schwycił gałęzie krzewu pod którym oddawał się swoim przemyśleniom.</p>
<p style="text-align: justify;">Senność morzyła go jednak nieustannie i Dżarma z rezygnacją opadł na ziemię trzymając w zaciśniętej dłoni kilka liści które zerwał próbując utrzymać równowagę. Fakir włożył je sobie do ust i zaczął powoli żuć, sądząc, że odwróci to jego uwagę od uporczywego zmęczenia. Z nagła ogarnęła go niebywała jasność umysłu, a zmysły niemłodego już człowieka stały się ostrzejsze niż kiedykolwiek wcześniej. Zmęczenie zupełnie zniknęło i pogrążonemu w medytacji Dżarmie udało się wytrwać siedem bezsennych lat.</p>
<p style="text-align: justify;">Współcześni lekarze uporczywie twierdzący, że człowiek pozbawiony snu przez dwa tygodnie umiera nie przyklasnęli by chyba tej historii. Taki jest jednak urok legend, że nie sposób konfrontować prawd w nich zawartych z faktami naukowymi. Liście jakiego rodzaju herbaty tak znakomicie wpłynęły na naszego fakira? Tego nie wiemy. Być może były to liście drzewa porastającego dziś ogrody położone u stóp niebotycznych Himalajów, w północnych Indiach? Tam, w dolinie wijącej się wśród słonecznych zboczy Brahmaputry od dawien dawna pielęgnuje się drzewa rodzące liście niezwykłej odmiany <strong><a href="http://www.krainaherbaty.pl/herbata-czarna/assam-fftgfop-gentleman.html" target="_blank">herbaty zwanej Assam</a></strong>. Świeża i krótko parzona wspaniale orzeźwia i pobudza. Rozjaśnia myśli i poprawia nastrój. Sami Hindusi zwykli ją jedynie słodzić, słusznie twierdząc, że doskonałości nie potrzeba dodatkowej oprawy.</p>
<p style="text-align: justify;">Wróćmy jednak do legend i podań. Chińczycy z dumą przekonują, że ich ojczyzna jest także ojczyzną herbaty. Podkreślają to przekazywaną z upodobaniem historią o cesarzu Czen Nan, rządzącym Państwem Środka przed 5 tysiącami lat. Władca znany był ze swego zamiłowania do samotnych przechadzek wśród bajecznej roślinności porastającej jego pałacowy ogród. W tych odległych czasach, medycy cesarscy radzili gotować wodę i aromatyzować ją za pomocą rozlicznych roślinnych dodatków. Nikomu nie mogło jednak przyjść do głowy, by do czary „Posłańca Niebios” – jak nazywano cesarza, wrzucać zwykłe liście. Dopomóc miał więc przypadek. Gdy Dostojny Pan spoczął pod jednym z drzew nagły powiew wiatru strącił z jego gałęzi liść który łagodnie opadł wprost do naczynia z wrzącą wodą. Jak za dotknięciem magicznej różdżki, woda nabrała mocnego, złotobrązowego koloru. Władca patrzył na to wszystko z zachwytem, pewny boskiego pochodzenia tak niezwykłego wiatru, jak samego naparu. Zachwycił go lekko cierpki smak i pobudzające właściwości nowego napoju. Tak też odkryto herbatę.</p>
<p style="text-align: justify;">Może w tym tkwić wiele prawdy, jako że przez wiele kolejnych wieków przynajmniej niektóre z rodzajów herbat uważano za godne jedynie cesarskiego podniebienia. Za złamanie tabu skazywano na śmierć, a wyroki bezlitośnie wykonywano.</p>
<p style="text-align: justify;">Na drugiej półkuli, wśród rosnących na nieprzyjaznych południowoamerykańskich ziemiach krzewach również powstawały niezwykłe opowieści. Ich tematem był napój przygotowywany z liści rośliny zwanej ostrokrzewem paragwajskim – słynna <a href="http://www.krainaherbaty.pl/herbata-zdrowotna/yerba-mate-guarana.html" target="_blank"><strong>Yerba Mate</strong></a>. Jest to legenda plemienia Guarani, zamieszkującego pogranicze Paragwaju i Argentyny. Przed wieloma laty, jego członkowie uprawiali ziemię wydartą potężnej puszczy. Gleba jednak jałowiała i po pewnym czasie cała wioska ruszać musiała dalej w poszukiwaniu żyznych terenów. I tym razem nadszedł więc czas wędrówki. Pewien stary Indianin, schorowany i zmęczony odmówił jednak podróży, prosząc by zostawiono go na miejscu. Najmłodsza z jego córek, piękna Jara, rzuciła się do stóp ojca i mimo jego namów zdecydowała się z nim pozostać. Guarani ruszyli więc dalej, nie bez żalu pozostawiając za sobą swych pobratymców.</p>
<p style="text-align: justify;">Taka niezwykła miłość musiała zostać wynagrodzona. Pewnego dnia nieznany szaman zawitał do domu Jary pytając co może uczynić by była szczęśliwa. Dziewczyna nie wahając się odparła, że ma wszystko co do szczęścia jej potrzeba. Szaman jednak nie ustępował – Chciałabyś nowych sił i zdrowia dla Twego ojca, byście razem mogli dotrzeć do naszego plemienia. – stwierdził, w sobie tylko znany sposób czytając w jej myślach. Nie czekając na jej odpowiedź podarował jej wiecznie zieloną roślinę, którą kazał zasadzić a następnie ususzyć kilka liści i przygotować z nich napój. Jak chce legenda, mała sadzonka pachnieć miała dobrocią, którą przejęła od samej Jary.  Nie trudno domyślić się zakończenia tej historii. Ojciec po pewnym czasie ozdrowiał i nabrał sił by kontynuować podróż. Natomiast uradowani współplemieńcy zachwycili się wspaniałym napojem który pokazała im Jara. Tak też Yerba Mate zaczęła podbijać cały kontynent.</p>
<p style="text-align: justify;">Wszystkie te historie podkreślają tylko rolę jaką herbata pełni w budowaniu kultur, cywilizacji i stylu życia. Jest to zresztą niezwykły fenomen. Niewiele jest bowiem napojów czy dań owianych tak wieloma mitami, legendami i opowieściami.</p>
<p style="text-align: justify;">Zastanówmy się przez chwilę, czy znamy jakąś legendę dotyczącą naszego narodowego napoju…?</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.przyfilizance.pl/historia/legendarny-napoj.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

