Istnieją różne szkoły parzenia herbaty, choć ceremoniał jej przygotowania kojarzy nam się najczęściej z Dalekim Wschodem, lub rzadziej nieco bliższym, bo wielkobrytyjskim zachodem. Tak czy inaczej poza Azją i Europą niemal nie wyobrażamy sobie herbacianych tradycji. A co z nieodległym przecież kontynentem? Co z Afryka?
Tymczasem na czarnym lądzie tradycja herbaciana kwitnie już od ok. 250 lat. Przez ponad dwa wieki zdołała nabrać specyficznego charakteru i własnych, arabskich rysów.
Wszystko zaczęło się jeszcze w XVIII w. gdy pierwsze transporty zielonej herbaty – przywożonej najczęściej z Europy – poczęły docierać do północno-afrykańskich brzegów. Istnieją zapiski poświadczające, że Sułtani marokańscy otrzymywali skrzynie wypełnione zielonym suszem jako okup za ważnych europejskich więźniów. Nowy towar zyskiwał na popularności i gdy nastał wiek XIX handel między Europą, a krajami Maghrebu rozkwitał już niczym wiosenne pąki herbacianego krzewu.
Nic więc dziwnego, że zielona herbata – bo tylko taką importowano – zajmuje dziś poczesne miejsce w Marokańskiej, a także Tunezyjskiej i Algierskiej kuchni. Statystyczny Marokańczyk wypija rocznie napar przygotowany z niemal półtora kilograma suszu! W czym tkwi wyjątkowość marokańskiej zielonej herbaty?
Po pierwsze, herbata marokańska składa się z herbaty zielonej oraz liści mięty, po wtóre zaś sposób jej zaparzania różni się od klasycznego przygotowania zielonego naparu. Zacznijmy więc po koleji:
Herbata Marokańska
Dla przygotowania herbaty marokańskiej potrzebne będą:
- susz odmiany Gunpowder lub Chun Mee (choć można korzystać również z innych odmian herbat zielonych),
- kilka listków mięty,
- odrobina cukru,
- 2 czajniczki ze stali nierdzewnej,
- filiżanki.
Przygotowanie:
1. Dwie łyżeczki herbaty wsypujemy do czajniczka i zalewamy ok. 500 ml wrzątku. Pozostawiamy do zaparzenia na 15 minut.
2. Przelewamy herbatę do drugiego czajniczka w ten sposób, by fusy pozostały w pierwszym. Uwaga – herbaty nie mieszamy!
3. Dodajemy cukier w proporcji 1 łyżeczka na 100 ml.
4. Teraz czajnik umieścić należy na średnim ogniu a napar doprowadzić do wrzenia. Dzięki temu cukier rozpuści się w procesie tzw. hydrolizy i nada herbacie jej wyjątkowy smak.
5. Na zakończenie wrzucamy do czajniczka kilka listków świeżej mięty, pamiętając wszelako by wyciągnąć je najpóźniej po dwóch minutach!
Podawanie:
Gotowy napar serwuje się bezpośrednio z czajniczka do filiżanek nalewając go jednak… z wysokości ok. 1 metra. Dzięki temu uzyskujemy charakterystyczną piankę na powierzchni herbaty. Warto też zaznaczyć, że liście mięty można włożyć także do filiżanki zamiast parzyć je w czajniku. Tu również obowiązuje wspomniany czas parzenia – 2 minuty.
Mimo, że krajach w arabskich kuchnia jest domeną kobiet, przygotowaniem herbaty zajmuje się zwykle mężczyzna. Zaproszenia na herbatę do domu gospodarza nie sposób odmówić – jest to nie tylko oznaka braku taktu ale i obraza dla zapraszającego. Najczęściej otrzymuje się trzy porcje herbaty zgodnie z marokańskim przysłowiem:
Pierwsza szklanka jest gorzka niczym życie,
Druga szklanka jest silna jak miłość,
Trzecia szklanka łagodna jak śmierć.
Jest to tak naprawdę jedynie jeden z kilku wariantów herbaty marokańskiej, zwanej także Tuaredzką. Różne jej odmiany zakładają różne czasy parzenia i proporcje – niezmienne pozostają jedynie składniki: zielona herbata, mięta, cukier oraz dbałość o ceremoniał i jak najgodniejsze ugoszczenie zaproszonych (a często i niespodziewanych) gości.
Tartan
10:40 » 20 października 2010A tego jeszcze nie wiedziałem. A miłosnikiem herbaty jestem jak najbardziej :) Sam czytam bloga herbacianego na stronie klubu miłośników dobrej herbaty. Facet który tam pisze zna się na rzeczy i naprawdę w ciekawy i interesujący sposób podaje te informacje :)