Kto z nas nie zna jej orzeźwiającego zapachu? W Polsce występuje jedenaście odmian mięty. Najbardziej popularną jest jednak mięta pieprzowa. Ziele to lubi porastać wilgotne i cieniste miejsca, a gdyby nie było tak bogato użyteczne, z pewnością zostałoby uznana za chwast – pozostawiona sama sobie, rozrasta się w oszałamiającym tempie.
Ludy zamieszkujące tereny Morza Śródziemnego i Azji pierwsze doceniły jej użyteczność. Była tam symbolem gościnności, do dziś zresztą podróżując po Turcji jest się witanym szklanką naparu miętowego. Już w czasach starożytnych odświeżano za pomocą tego ziela powietrze, wieszając ją w rogach pomieszczeń, dodawano do potraw i do kąpieli, stosowano w charakterze perfum.
Nazwa rośliny pochodzi od greckiej najady zwanej Minthe. Mit mówi, że Hades, władca podziemi zakochał się w pięknej nimfie, ale jego zaloty ubiegła Persefona, jego małżonka. Zamieniła ona biedną dziewczynę w ziele tak, by wszyscy ludzie mogli po niej deptać. Hades, nie mogąc odwrócić czarów połowicy, dał pięknej nimfie na pocieszenie czarowny zapach.
Nowoczesne laboratoria pozwalają zajrzeć nam do środka tej ślicznotki i rozłożyć ją na czynniki pierwsze. Dzięki nim wiemy, że mięta bogata jest w witaminę A i C, zawiera również pewne ilości witaminy B12. Posiada również takie mikroelementy jak mangan, miedź, żelazo, potas i wapno.
Lecznicze właściwości mięty dotyczą trawienia i przeziębień. Gorąca miętowa herbata, wypita bez dodatku cukru na niesubordynowany żołądek działa ze skutkiem natychmiastowym. Z kolei ta sama herbata osłodzona miodem i z dodatkiem wyciśniętej cytryny udrażnia drogi oddechowe i przyspiesza proces zdrowienia, głównie dzięki olejkom eterycznym wdychanym podczas picia. Udowodniono również, że mięta jest świetnym antyutleniaczem, chroniącym organizm przed powstawaniem komórek rakowych, zmniejsza rozwój wielu gatunków bakterii i grzybów, pomaga w niektórych przypadkach alergii, łagodnie uspokaja, łagodzi ból i usuwa drobne skurcze mięśni, pomaga zwalczyć brzydki oddech, oczyszcza krew, łagodzi podrażnienia skóry, a nawet pozwoli pozbyć się trądziku.
Nic dziwnego więc, że tyle jest przesądów związanych z tym zielem. Spryskanie naparem z mięty zakątków domu miało przynosić spokój po kłótni. Wypicie go pozwalało uspokoić zmysły i przygotować się do medytacji. Wykorzystanie olejków miętowych w czarach miało odblokować serię pozytywnych zmian w życiu. Umieszczenie kilku listków mięty pod poduszką miało zsyłać prorocze sny, a noszenie ich w portfelu przyciągać pieniądze i powodzenie.
Chłodząca herbata miętowa
Liście mięty zalać gorącą, ale nie wrzącą wodą. Przykryć napar spodeczniem, tak,by nie wyparowały zeń cenne składniki. Gdy ostygnie, wycisnąć do niego cytrynę i wstawić do lodówki. Podawać z lodem w upalne dni.
Mojito
Limonkę kroimy na osiem części. Cztery z nich wrzucamy do szklanki. Dodajemy osiem dużych liści mięty, cukier trzcinowy i gnieciemy wszystko razem, aż poczujemy aromat mięty. Szklankę dopełniamy kruszonym lodem. Dodajemy czterdzieści ml białego rumu i uzupełniamy wodą gazowaną. Dekorujemy gałązką mięty i cząstką limonki. Mojito pije się przez rurkę.
Pstrag w ziołach
Rybę patroszymy, ale nie skrobiemy. Środek posypujemy solą, pieprzem i ulubionymi przyprawami, dodajemy odrobinę masła i gałązki mięty. Tak przygotowanego pstrąga zawijamy w arkusz folii aluminiowej i pieczemy w piecu.
Smacznego!
Ewa Ulińska
12:54 » 12 sierpnia 2010Jest też mojito bezalkoholowe, bardzo dobre. Oczywiście niech każda/-y pije, co lubi. Ale bardzo mi zależy, żeby nie zakładać, że abstynenci to dziwolągi, że wszyscy lubią alkohol, [ironia]że wraz z osiągnięciem 18 lat w strukturze kubków smakowych powinna zajść zmiana sprawiająca, że picie „dobrego trunku” staje się istną rozkoszą (u mnie nie zaszła, próby wmuszenia w siebie alkoholu zawsze były dla mnie torturą), że kto się nie napije dla towarzystwa, widocznie nienawidzi gospodarzy, że są sobie degeneracji zwani ćpunami, ale My, Miłośnicy Dobrych Trunków i nasza niewinna, zupełnie niepsychoaktywna używeczka oczywiście nie mamy z nimi nic wspólnego[/ironia]…
Zresztą, a propos przepisów, warto też nie zakładać, że wszyscy są mięsożerni, dla niektórych „mięsko” to nie mniam mniam, tylko biedna ofiara ludzkiego przekonania o prawie własności do całego świata…
Jako jedyna wśród dorosłych w rodzinie nie tykam alkoholu, nie jadam mięsa, nie znoszę (tu już nie ideologia, po prostu nie znoszę) kawy. I bardzo dobrze się czuję z tym, że różnię się od większości, ale chciałabym, by było na świecie więcej zrozumienia dla innych, którzy też się różnią, a mogą nie mieć siły uznać, że to wspaniałe.
Ilona
16:25 » 13 sierpnia 2010Pani Ewo, nikt nie zakłada, że abstynenci to dziwolągi. Nie rozumiem też skąd oburzenie? Nie wiem czy Pani zauważyła, ale powyżej przepisu na mojito przedstawiony jest również przepis na chłodzącą herbatkę bez alkoholu. Osobiście ją bardzo lubię i polecam. Zamiast cytryny można dodać również limonki ;)