Wziąć herbatę… sposobem!

kultura
sposobem

Na świecie istnieje ponad 2000 rodzajów herbaty. Wiele cywilizacji, lecz także pomniejszych kultur czy nawet plemion opracowało własny sposób zaparzania tego napoju. Niektóre z nich stworzyły receptury tak niezwykłe, że ekspresowa herbata z torebki wydaje się przy nich (i bądźmy szczerzy zawsze jest…) barbarzyńskim wymysłem.

1

Zapoznając się z poniższymi metodami odkryjemy np. że to nie Brytyjczycy i Bawarczycy mają wyłączność na herbatę z mlekiem, a także, że sól idealnie pasuje do herbacianego naparu…

Sposób Klasyczny

Przed rozpoczęciem procesu należy odpowiednio przygotować porcelanowy czajnik (zaparzaczkę) dla parzenia herbaty. Naczynie powinno być suche i dobrze rozgrzane. Wodę gotujemy rzecz jasna w osobnym czajniku, czekając aż dojdzie do stanu tak zwanego „białego wrzątku”. Ilość herbaty jaką umieścimy w zaparzaczce zależy od własnych upodobań i uzależniona jest jedynie od oczekiwanej przez nas siły naparu i zdrowego rozsądku. Susz bezzwłocznie zalewamy wodą. Przepis klasyczny sugeruje jednak, by nie wypełniać czajnika po samą krawędź. W przypadku herbat zielonych radzi się zalać go wodą do 1/4 pojemności, a w przypadku pozostałych odmian do 1/2 lub 1/3. Naczynie należy następnie zakryć szczelnie przykrywką umieszczając między wieczkiem a czajnikiem bawełnianą chustkę lub ręczniczek. Taka sztuczka pozwala na łatwiejsze ulatnianie się pary, która jednocześnie nie unosi ze sobą aromatów i olejków, które chcielibyśmy pozostawić w naszym napoju. Herbaty czarne parzymy ok 3-5 minut, a zielone – 8. Kiedy wrzątek „naciągnie” już suszem zalewamy czajnik do końca i czekamy jeszcze 2-3 minuty. Tak przygotowany napój gotów jest do podania.

Jak przekonać się, że odpowiednio wykonaliśmy powyższe instrukcje? Najłatwiej zwrócić uwagę na pianę która powinna pojawić się na powierzchni naparu. Nie należy jej usuwać! Wystarczy jedynie delikatnie rozmieszać herbatę łyżeczką.

Należy zaznaczyć, że herbata przygotowana za pomocą metody klasycznej nie powinna być spożywana później niż do ok. 12 godzin od zaparzenia!

Sposób Uzbecki

Zieloną herbatę wsypujemy do dobrze rozgrzanego porcelanowego czajnika. Zalewamy ją wrzątkiem do ¼ pojemności naczynia a następnie stawiamy nad ogniem na około 2 – 3 minuty. Następnie dolewamy jeszcze raz tyle wody co poprzednio, zapełniając w ten sposób naczynie do połowy. Przez trzy kolejne minuty całość podgrzewamy i dopiero potem wypełniamy naczynie po krawędź wodą. Uzyskany w ten sposób napar ma ciekawy smak różniący się wyraźnie od herbaty przygotowywanej w sposób tradycyjny.

Istnieje kilka wariantów tego przepisu. Do naparu dodać można np. pieprz, miód czy mleko. W takim wypadku pamiętać jedynie należy o zmianie rodzaju herbaty z zielonej na czarną.

Sposób Tybetański

Tybetańczycy piją w zasadzie bardzo silną herbatę, parząc ok 50 – 80 gram suszu w 1 litrze wody (sic!). Do tak przygotowanego wywaru dodają śmietankę przygotowaną na mleku Jaka (w proporcjach od 100 do 250 gram na 1 litr wody) oraz sól! Napar miesza się następnie długotrwale do momentu uzyskania przez niego gęstej i jednorodnej konsystencji. Ten rozprzestrzeniony w Himalajach, Pamirze i na Hindukuszu sposób parzenia herbaty pozwala uzyskać napój, który jak chcą jego zwolennicy niemal natychmiast przywraca siły i witalność!

Warto zaznaczyć, że Tybetańczycy potrafią wypić od 20 do 60 filiżanek herbaty „po tybetańsku” dziennie. Nie można jednak przy tym nie wspomnieć, że owe naczynia przypominają raczej 50 gramowe (ml) kieliszki, niż nasze filiżanki.

Sposób Mongolski

Dla zadośćuczynienia tej metodzie potrzebne nam są następujące składniki: zielona herbata, mleko (kozie, owcze, krowie lub wielbłądzie), olej (w zasadzie zwierzęce sadło), mąka (pszeniczna, jęczmienna), pszenica, ryż oraz sól. Czasem do gotowego naparu dodaje się także laurowy listek lub czarny pieprz.

Co więc zrobić z tak niezwykłym zestawem składników? Przed rozpoczęciem przygotowań susz herbaciany należy zetrzeć na proszek, a następnie 2 lub 3 stołowe łyżki takiego proszku zalać litrem zimnej (!) wody i ustawić na ogniu (kuchenka oczywiście również da sobie radę). Gdy woda zacznie wrzeć dodajemy do mieszanki pół litra mleka, 1 stołową łyżkę oleju, od 50 do 100 gram podsmażonej wcześniej na oleju mąki, oraz pół szklanki pszenicy lub ryżu. Wszystko razem doprowadzamy do wrzenia raz jeszcze, dodajemy sól do smaku i gotujemy przez kolejnych 15 minut. Po wszystkim filtrujemy gotowy napar, dodajemy laurowy listek i podajemy!

Ten przepis należy do najbardziej egzotycznych wariantów przygotowania herbaty, a jednocześnie nie nastręcza wielu problemów i jest stosunkowo łatwy do realizacji. Całym sercem zachęcam do eksperymentów!

Sposób Latynoamerykański (polecany!)

Jeśli chciałoby się pozostać wiernym definicji ortodoksem należało by stwierdzić, że Latynosi piją nie tyle herbatę, co raczej napój na niej oparty. W jego skład wchodzą bowiem czarna lub zielona herbata, woda, cytryna, ananas, cukier, kubański rum i lód. Jak mieszkańcy południowej ameryki przygotowują swoją wersję herbaty? Na początku kroją ananasa w kosteczkę, zalewają go rumem i zasypują cukrem. Tak przygotowaną mieszankę zakrywają przykrywką i odstawiają do lodówki. Następnie parzą herbatę – 4 łyżeczki czarnej i 6 łyżeczek zielonej herbaty w jednym litrze wody. Pozwalają naparowi naciągnąć przez ok.12 minut, studzą, dodają odrobinę skórki cytrynowej oraz przygotowany wcześniej ananasowo-rumowy mus. Wszystko dokładnie mieszają, nalewają do wysokich szklanek i dodają lodu. Olé! Pyszny orzeźwiający napój jest gotowy.