Puszczona z torbami

Najnowsze wpisy
torebka

Gdy powstała przez wiele lat traktowana była jedynie jako ekstrawagancka ciekawostka. Dziś produkowana jest w miliardach (sic!) egzemplarzy rocznie i stanowi prawie 80% europejskiego rynku herbacianego. Jak powstała torebka herbaciana?

0

Jak się okazuje zaledwie przed siedmiu laty herbata w woreczkach obchodziła swoje setne urodziny. Za autora pomysłu by herbatę umieszczać w torebkach uważa się nowojorskiego kupca, Tomasa Sullivana, choć istnieją poważne wątpliwości co do tego, czy Amerykanin dokonał swego odkrycia w pełni świadomie.

Działo się to w roku 1904. Do tego czas herbatę sprzedawano tradycyjnie w metalowych puszkach, w jakich można ją czasem spotkać i dziś. Taki pojemnik doskonale zabezpieczał susz przed wilgocią, słońcem i utratą aromatu. Był jednak stosunkowo kosztowny, więc przedsiębiorczy Sullivan, by zaoszczędzić na kosztach opakowania, zaczął sprzedawać herbatę w jedwabnych woreczkach. Kilkoro zaskoczonych klientów, nie znając do końca przeznaczenia nowego pojemniczka wsadziło go po prostu do filiżanki i zalało gorącą wodą. Herbata oczywiście zaparzyła się, a komfort spożywania naparu pozbawionego fusów przysporzył nowemu wynalazkowi bardzo wielu zwolenników.

Po upływie 15 lat na terenie całego kraju powstawały fabryki produkujące herbatę w torebkach, ale nowa technologia daleka była od doskonałości. Jedwabne woreczki na potrzeby masowej produkcji zastąpiono torebeczkami z gazy. Ta jednak, pod wpływem wysokiej temperatury, wydzielała nieprzyjemny posmak, który psuł smak zawartej w woreczku herbaty. Ostatecznie gazę udało się zastąpić specjalnym papierem, wymyślonym przez inżyniera jednej z amerykańskich fabryk papieru nazwiskiem Osborne. Jego papier, wytwarzany z abaki, doskonale przepuszczał wodę i nie pozostawiał nieprzyjemnego posmaku. Był przy tym bardzo wytrzymały.

Zmianie ulegał nie tylko materiał z którego wykonywano torebki, ale także ich konstrukcja. Pierwsze woreczki jedynie zaszywano za pomocą jedwabnej nici i dopiero po kilku latach, wraz z rozwojem technologii, zaczęto sprasowywać torebki termicznie. Mimo zainteresowania pomysłem Sullivana aż do końca lat sześćdziesiątych torebki herbaciane uznawano za przejaw ekstrawagancji i traktowano raczej jako ciekawostkę niż autentyczny sposób na ułatwienie sobie życia. Herbata ekspresowa stanowiła wtedy 7% wszystkich sprzedawanych herbat. Dziś w krajach rozwiniętych liczba ta sięga 90%. Wynik ten mówi sam za siebie.

Ograniczenia herbaty w torebce

Od czasów wynalazku inżyniera Osborna woreczki nie mają już wpływu na smak ani chemiczny skład herbaty. Nie oznacza to jednak, że nie mają one swoich ograniczeń. Przede wszystkim nie każda herbata nadaje się do pakowania w torebkę. Duże liście nie są w stanie w pełni rozwinąć się wewnątrz niewielkiego woreczka, z tego też powodu torebki napełnia się najczęściej liśćmi o niewielkim rozmiarze, zwanych „fannings”. Są to bardzo małe cząstki liści, zwane niekiedy pyłem herbacianym. Przez wielu smakoszy, odmiana ta umiejscawiana jest u samego dołu herbacianej hierarchii.

Fannings parzą się bardzo szybko i nadają naparowi intensywnej barwy i silnego smaku. Przez to jednak trudno kontrolować sam proces zaparzania – zbyt wczesne wyciągnięcie torebki sprawi, że herbata będzie pozbawiona smaku, a zbyt długie (zaledwie o kilkanaście sekund) zafunduje nam gorzki napar.